MóJ portaluŚ i TyLe :)

Temat: gdzie nad wodę i do lasu (rejon Polski)?
gdzie nad wodę i do lasu (rejon Polski)?
  Czy macie jakieś sprawdzone miejsca/rejony Polski do wyjazdów do lasu i nad wodę?

Moim marzeniem jest bliskość lasu do spacerów (szlaki piesze i rowerowe), ładne jezioro do popływania łódką (najlepiej w strefie ciszy bez nadmiaru żaglówek), ciekawe okolice do zwiedzania (zamki, budowle, skanseny, mosty itp), raczej cicho i spokojnie a przynajmniej w pewnej odległości od centrum turystycznego.
Najlepiej ośrodek wczasowy (minimum średnia półka cenowa=komfort średni lub wyższy) z porządnymi domkami lub małymi pawilonami (nie molochy), koniecznie w/przy lesie, z wypożyczalnią sprzętu wodnego, własną plażą i dobrym jedzeniem.

Odpada morze i Kaszuby (pochodzę z Trójmiasta) i główne Mazury czyli rejony Mrągowa i Mikołajek - za dużo turystów na 1m2.
Myślałam o Zalewie Koronowskim, rejonie Chojnic i Borach Tucholskich, okolicach Szczytna albo parkach narodowych np. Wigierskim. Niestety nie znam żadnych fajnych namiarów w tych miejscach. Myślałam również o okolicach Giżycka i Węgorzewa bo dużo atrakcji turystycznych, ale boję się ze tam przyjeżdża zbyt wielu turystów.

Czy Osada Warmińska w Guzowym Piecu albo ośrodki Sasek i Łoś blisko Szczytna spełniają większość moich kryteriów? Proszę o opinie jeśli ktoś był w tych miejscach i może coś doradzić lub odradzić. Planuję wyjazd w czerwcu czyli przed sezonem.


pozdrawiam

KASIA i TYMEK 29.04.2004

Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=145785



Temat: lodowisko pod Żyrafą
Odkryte lodowisko w parku miejskim cieszy się ogromnym powodzeniem. Niestety, z racji pogody nie może być czynne w godzinach południowych, ale rano i wieczorami tafla jest zapełniona.

"Czekamy na lepszą pogodę, a niestety prognozy długoterminowe nie są dla nas optymistyczne. Szkoda, bo z pewnością wielu czeka już na prawdziwą zimę. Wkrótce organizujemy mikołajki na lodzie, program jest już w zasadzie dopięty, ale nie wiemy co z pogodą" - stwierdza Marcin Staniczek, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Tychach.

Na lodowisku jest już czynna wypożyczalnia łyżew. Wkrótce pojawią się świąteczne akcenty, zapłoną kolorowe lampy.

Lodowisko niestety kusi nie tylko miłośników łyżew. Szybko zainteresowali się nim już... złodzieje! Giną choinki, którymi MOSiR obsadził zewnętrzną stronę band od ulicy Edukacji. Jedną z nich ostatnio porzucono kilkadziesiąt metrów od lodowiska, bo okazała się zbyt ciężka. Ale i na to złodzieje znaleźli sposób - zamiast kraść ją razem z doniczką, następnym razem przyszli z piłą.

Lodowisko jest patrolowane przez straż miejską oraz prywatną firmę ochroniarską. Na jego terenie nie można spożywać napojów alkoholowych oraz palić papierosów.
"Wszelkie ewentualne ekscesy tłumimy w zarodku. Lodowisko ma dostarczać świetnej zabawy i tak też się dzieje. Widać, że w Tychach było zapotrzebowanie na tego rodzaju atrakcję. Jak będzie już odpowiednia jak na tę porę roku pogoda - to będzie już idealnie" - dodaje dyrektor.

To jest ze strony www.tychy.pl i stamtąd wziąłem te wiadomości.
Źródło: forum.norwid.nazwa.pl/viewtopic.php?t=864


Temat: : Obóz Letni Walki Wręcz - JAKUBOWO 2004
Troche informacji o miejscu gdzie bedzie oboz:

Jezioro Probarskie

Probarskie to jezioro polodowcowe - morenowe, średniożyzne typu sielawowego, o głębokości maksymalnej 31m. i średniej 9.2m. Jezioro to znajduje się w odległości 6 km. na południowy wschód od Mrągowa, przy szosie Mrągowo - Mikołajki. Jezioro Probarskie otoczone jest polami uprawnymi i pastwiskami. Jedynie po wschodniej i północnej stronie tego akwenu znajdują się niewielkie fragmenty lasu. Ukształtowanie powierzchni terenu wokół jeziora jest typowe dla moreny dennej - pagórki, zgłębienia bezodpływowe, krótkie dolinki. Nad brzegami jeziora po płn. i zach. stronie zlokalizowane są trzy osady: Probark, Nowy Probark i Kosewo. Kilometr na płd. - zach. od południowego krańca jeziora zaczynają się lasy Puszczy Piskiej. Nad jeziorem występuje dobrze rozwinięta infrastruktura dla potrzeb turystycznych i wypoczynkowych. Liczne punkty gastronomiczne, pola biwakowe oraz wypożyczalnie sprzętu pływającego, poczta, sklepy itp. Zatoka, szeroka i stosunkowo płytka, znajdująca się przy ośrodku O.W. w Jakubowie. Administratorem jeziora jest Gospodarstwo Rybackie sp. z.o.o. w Mrągowie, ul. Młodkowskiego 22, 11-700 Mrągowo, tel. (0-89) 741-34-13 lub (0-89) 741-34-13. Pod tym adresem możemy zamówić i odebrać zezwolenia wędkarskie. W ośrodku wypoczynkowy w Jakubowie nie będziemy mieli większego problemu z wypożyczeniem łódki, istnieje również możliwość rozbicia namiotu lub przyczepy campingowej na bardzo pięknie, kameralnie, położonym półwyspie. Ichtiofaunę tego akwenu stanowią głównie takie gatunki ryb jak: sielawa, sieja, płoć, węgorz, szczupak, okoń. Inne gatunki jak wzdręga, jaź, lin są mniej licznie reprezentowane. Jezioro to jest bardzo trudne do łowienia siecią przez rybaków i dlatego występują w nim okazy szczupaków, leszczy, siei, jazia i okonia.
Źródło: war.budo.net.pl/viewtopic.php?t=18018


Temat: Rzetelność argumentów

Jak byscie się czuli widzac ze osoba, która pozyczyla lodke „żeby sobie poplywac” psuje jakis manewr np. podejscie do kei i niszczy przy zderzeniu to przy czym pracowaliscie, dopieszczaliscie i na co ciezko pracowaliscie cale lata? To mnie tak naprawde martwi- moja rodzina tez ma lodke i nie chciałbym zobaczyc w niej dziury. Oczywiście nie mogę generalizowac- osoby z patentami tez psuja manewry (nie raz mi się zdarzylo), ale mogę się zalozyc, ze robia to zadziej niż osoby bez doswiadczenia.

To nie jest powód. Dziury nie zdarzają się aż tak często. Zresztą dziura to tylko strata czasu , gotówki i nerwów jeśli ktoś nerwowy. Przymus "na narodzie" może być powodowany licznymi przypadkami utraty życia bądź zdrowia co skutkuje obciążeniami dla NFZ. Chodzi o to, że żeglujących jest kilkaset tysięcy, może i kilka milionów będzie (jeden?). Wypadków z autentyczną dziurą kilkanaście. Proporcja 1:10000 (?) coś u mnie kiepsko z matematyką.
Oczywiście jeśli dziura przytrafi się akurat Tobie, będziesz miał święte prawo krzyczeć - chce obowiązkowych patentów i powystrzelania wszystkich lamerów. Ale dzisiaj dziury nie ma (i oby nie było). Warto sie przejmować dziurą której ma?

[/quote="Brodzio"]Druga rzecz jaka mi przyszla do glowy to moje LENISTWO. Tak, nie pomylilem się. Chodzi o to ze obecnie plywajac po mazurach zakladalem z pewna doza nieufnosci ze na lodce, do ktorej się zblizam steruje bądź jest w poblizu osoba, która wie, co robi i potrafi opanowac lodke. Od tego momentu moja pewnosc spadla drastycznie. Obecnie będę zakladal ok. 50% szans na to ze drugi sternik wie, co się wokol dzieje. Mój odpoczynek na mazurach będzie mniejszy, gdyz caly czas będę musial uwazac. A w przypadku pracy np. w RW to będzie ona troche ciezsza…
[/quote]
Tutaj masz moją zgodę. Jak człowiek jest nerwowy i przejmuje się dziurami których jeszcze nie zrobiono to może mieć fatalne wakacje przez to. Każdy przepływający w odległości 20 metrów jacht staje się potencjalnym dziurotwórcą. Nie wiem czy świadomość że człowiek na tym przygotowującym się właśnie do staranowania Twojego kilkuset tysięcznego cacuszka rupieciu z wypożyczalni, odbył wcześniej szkolenie, zdał egzamin i jest teraz gotowy odpowiedzieć na wiele pytań z zakresu meteorologii, budowy jachtu, przepisów, oraz teorii żeglowania, zmniejszy Twoje obawy. Zawsze istnieje spore prawdopodobieństwo że patent, który ma chronić przed niepotrzebnymi dziurami, jest kupiony na bazarze. Ludzie są bezczelni. Wy takich nie spotykacie, bo tworzycie środowisko skupione wokół szkoleń. Skąd by się mieli wziąć koło was tacy, co na szkolenia nie mają czasu. Przebywają w innej czasoprzestrzeni.
Ale pocieszające jest to, że ci co kupili patent na bazarze najczęściej mają swoje łódki, cacuszka za kilkaset tysięcy złotych. Nie stanowią większego zagrożenia bo siedzą na nich i zastanawiają się z trwogą czy ten co płynie dwadzieścia metrów dalej ma aby na pewno patent i czy nie zrobi im dziury w burcie.
Kilka lat temu w małej, wioskowej porcinie na wyspie Rugia (coś wielkości Mikołajek) przyglądałem się trzymając kubek z kawą jak jacyś zdesperowani Niemcy usiłowali stanąć przy kei. Pływali w kółko do przodu a potem do tyłu, czasemk tylko ocierając się o jakiś kosz dziobowy czy inne wystające coś. Jachtów do staranowania w okolicy było sporo pewnie ze 30 więc nie przejmowałem się zbytnio bo obliczyłem że prawdopobieństwo staranowania akurat mojego było gdzieś około 1:30. Ponieważ nie znam zbytnio niemieckiego to nie odzywałem się, a Niemcy na pokładzie kręcioła zajęci byli wrzeszczeniem na siebie nawzajem. Wrzaski i stuki wyciągnęły ludzi na pokłady innych jachtów i wszyscy mieliśmy fajną poranną rozrywkę do kawy zupełnie za darmo.
W końcu, sąsiedzi z jachtu obok, z którymi dogadywałem się po angielsku zapytali, wywijających kółka i ósemki portowe Niemców jaki mają zapas paliwa, bo nie wiadomo było czy nastawiać się na chwilowy popis czy na dłuższe przedstawienie. W końcu jakaś dobra dusza poradziła im w języku Goethego żeby to co robią z takim zapałem teraz zrobili na mniejszym gazie. Najlepiej bardzo mniejszym. I powolutku. No i podziałało, Niemcom na tańczącej Bawarii udało się prawie bez problemów zaparkować. A potem częstowali wszystkich piwem. Przed 11 rano! Było co komentować aż do obiadu. I ty byś chciał bozbawić polskich żeglarzy spędzania takich miłych poranków? Przecież już teraz na youtube krążą filmy pokazujące idiotyczne manewry i ludzie nieomal płaca pieniądze żeby to oglądać. Rozumiem podejście szkoleniowe. Ale debilstwo i brak umiejętności to też część kultury żeglarskiej. Przykład jak nie należy się zachowywać. Bezwarunkowo potrzebny. Wart dziury w burcie. Byle nie w mojej.
Źródło: forum.zeglarskie.com/viewtopic.php?t=622


Temat: Mikołajki i Wioska Żeglarska
Jeżeli na szlaku Wielkich Jezior żeglarz chce zakosztować Europy, to płynie do Mikołajek. To liczące 3800 mieszkańców mazurskie miasteczko w sezonie pęcznieje kilka razy od napływu gości.
Wioska Żeglarska w Mikołajkach (strona internetowa w czterech językach umożliwia zamówienie wszelkich usług w sieci) to jeden z dwóch najnowocześniejszych (drugi w Sztynorcie) port jachtowy na Mazurach. Przy kejach jest 200 miejsc do cumowania, a załoga każdej łodzi ma możliwość korzystania z prądu i wody. Standard usług przypomina ten w europejskich kurortach Hiszpanii czy Italii.
Wioska oferuje gościom noclegi na każdą kieszeń. Dla najbardziej wymagających i najbogatszych czekają 23 wyposażone apartamenty o powierzchni od 40 do 70 mkw (część dwupoziomowa). Ulokowane są one w Przyrynku - kompleksie malowniczych kamieniczek ozdobionych pruskim murem z drewnianymi detalami budownictwa regionalnego, wybudowanych w drugiej połowie lat 90. nad brzegiem jeziora przy centrum miasteczka. Na terenie wioski są liczne restauracje, bary, tawerny, pralnia i łazienki dla żeglarzy, sklep ze sprzętem i warsztaty szkutnicze, wypożyczalnie jachtów i łodzi oraz stacja paliw. Przy kejach słychać języki z całej Europy.
Miasteczko ciągnie się wzdłuż Jeziora Mikołajskiego. Warto pospacerować ulicą Michała Kajki, przy której stoją stare mazurskie domy, przed drugą wojną zamieszkiwane przez rybaków. Wzdłuż brzegu jeziora ciągnie się spacerowa promenada.
Na jej północnym końcu rozłożył się park miejski (pergole, kwietne obrazy, alejki z mostkami nad strumieniami), w pobliżu jest miejska plaża. Na rynku, na którym stoi fontanna z Królem Sielaw, symbolem miasta, podwoje otwierają liczne sklepy jubilerskie specjalizujące się w wyrobach z bursztynu i srebra. W rynku działa księgarnia dobrze zaopatrzona w mapy regionu i okolic.
Na tyłach rynku trafimy na miejskie targowisko zabudowane ładnymi drewnianymi ławami i straganami. Jeszcze dalej leży miejscowe liceum im. hrabiny Marion von DĂśnhoff urodzonej w Prusach, wydawczyni "Die Zeit" i przyjaciółki Polski.
Przy kościele protestanckim (ul. Kościelna) mieści się jedyne na Mazurach Muzeum Reformacji. Można tu obejrzeć stare kancjonały i modlitewniki pisane gwarą mazurską, jest wystawa fotografii Mikołajek i okolic z przełomu XIX i XX w.
Pobliskie jezioro Łuknajno to jedyne w Polsce miejsce uznane przez UNESCO za rezerwat biosfery. Wokół jeziora prowadzi szlak pieszy z drewnianymi wieżami widokowymi, z których można obserwować ptaki. Jest co oglądać, bo nad Łuknajno zlatuje dwa tysiące łabędzi niemych, 17 tysięcy łysek i tysiąc rzadkich kaczek hełmiatek. W sumie gniazduje tu 95 gatunków ptaków.
Do rezerwatu prowadzi ścieżka rowerowa. Kilka szlaków dla rowerzystów gmina wytyczyła także wzdłuż Jeziora Mikołajskiego, m.in. do promu w Wierzbie i do Mazurskiego Edenu nad Bełdanami, siedziby plemienia Galindów.
Baza noclegowa i gastronomiczna jest w Mikołajkach najbogatsza na Mazurach. W sumie oferuje około 2000 miejsc, z czego w największym Hotelu Gołębiewski jest ich 1200. Do wyboru jest 11 hoteli, w tym trzygwiazdkowe: Amax, Mazurski Dworek w Starych Sadach oraz Gołębiewski z kompleksem basenów, stadniną, lądowiskiem dla helikopterów i przystanią. Można też wynająć kwatery (np. Różana Garsoniera czy Apartament Łabędzi w apartamentowcach między nabrzeżem a rynkiem, pensjonaty oraz bardzo ostatnio popularne kwatery agroturystyczne z domową kuchnią, zwierzyńcami (kuce, kozy, owce, osły, a zdarzają się i udomowione sarny i dziki).
Tylko w samej wiosce w sezonie odbywa się około 30 imprez. W tym roku w regatach będą się ścigać aktorzy, dziennikarze, a zawodowi żeglarze walczyć o puchar prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego. W amfiteatrze nad Jeziorem Mikołajskim jak co roku spotkają się miłośnicy piosenki żeglarskiej (festiwal szant), a wrzesień rozpoczną regaty starych jachtów (tzw. old timerów).
"Rzeczpospolita"
Źródło: travelforum.pl/showthread.php?t=3004